| Aspekt ekologiczny istnienia człowieka |
|
| 06.03.2007. | |
|
Zastanówmy się, w jaki sposób można nauczyć ludzi szacunku do przyrody? życie pokazuje, iż mimo wezwań publikowanych w gazetach lub chociażby wywieszanych w lesie, a nawet kar, duże i małe przestępstwa wobec przyrody wciąż są popełniane. "Chrońmy przyrodę dla następnych pokoleń!"? - "Mam ich gdzieś!", - myśli przestępca. "Złapią!"? - "Kto tu złapie?! A jeżeli nawet ktoś się wtrąci - to mu pokażemy!... Czy, tu dużo takich obrońców przyjdzie?" Tak więc zastraszenie nie jest dość skutecznym środkiem do utrzymania porządku. Namowy zaś takiej osoby, która żyje wyłącznie z nastawieniem egoistycznym efektu nie dadzą. W nocy zatem wylewają ze statków do wody resztki produktów naftowych... Kierowcy wywrotek zrzucają prosto do
lasu lub w pole śmieci, niedowiezione do wysypiska... Od czego to się zaczyna? Być może od tego, że matka lub babcia spacerując po pięknej łączce z maluchem, zachęca go do zrywania ładnych kwiatuszków, nie licząc się z ich prawem do życia? A potem te kwiatki umierają w wazonie z wodą i zostają wyrzucone. Czyli nie udało się im zakończyć swojego cyklu życiowego, donosząc i oddając przyszłości swoje nasiona... W imię czego one zginęły?... PóŹniej zaś dziecko biegnie z kijem i ścina nim główki kwiatów "jak szablą"... "Cóż to za drobnostka, - mogą zaoponować, - przecież robimy zapasy siana - wówczas giną miliardy takich kwiatów!" - Jednak z etycznego punktu widzenia jest różnica pomiędzy zabójstwem roślin z konieczności, a bez niej. Poza tym w ostatnim przypadku nie uczymy dzieci szacunku do cudzego życia. Następnie więc chłopcy strzelają z proc do żywych tarcz - ptaków. Strzelanie do żywych jest ciekawsze... Rodzice zaś widząc to krzyczą: "Nie wolno! Do oka komuś trafisz - będą nieprzyjemności!" Natomiast, że maleńkiego ptaka będzie bolało - to ich nie obchodzi... Przykładowo też uczą dziecko łapać siatką na jasnej słonecznej łączce motyle, ważki, żuczki, a potem z nich "tworzyć kolekcję", tzn. nakłuwać je na igły i patrzeć jak one długo-długo umierają, poruszając nóżkami... PóŹniej to dziecko, dorastając i zostając naukowcem-fizjologiem, będzie wykonywać operacje na zwierzętach bez narkozy, jedynie unieruchamiając je za pomocą preparatów kuraropodobnych, unikając w ten sposób konieczności wysłuchiwania krzyków ich cierpień... Obecnie takie doświadczenia wśród fizjologów piszących swoje prace doktorskie, stały się na tyle zwyczajne, że nikomu już nie przychodzi do głowy wyrażać wobec nich sprzeciwu. Jeden lekarz chwalił mi się nawet, że specjalnie wprawiał się - podczas doświadczeń na zwierzętach oraz na swoich chorych - w znoszeniu z łatwością bólu - bólu cudzego! Dziwić i oburzać się zaczynamy dopiero wtedy, kiedy ktoś zabije człowieka, przy czym jeszcze najpierw nad nim się poznęcając. W tym przypadku zaczynamy wyobrażać sobie siebie na miejscu ofiary - ten wariant jest nam bliższy. Wówczas przyprawia nas o drżenie ból własny. Chciałbym zwrócić się do Czytelnika z prośbą o wychowywanie dzieci w dobroci, współczuciu do cudzego bólu, szacunku do cudzego życia oraz prawa każdej żywej istoty do tego, aby nie zostać zabitej nadaremnie. Zresztą nie tylko dzieciom trzeba to wyjaśniać... Rozchodzą się z posiedzenia naukowcy medycyny. Jeden z nich, pewnie jakiś kierownik, zawzięcie udowadnia coś innemu... Nadeptuje swoim dużym butem na dżdżownicę, która wypełzła po deszczu z przemokniętej ziemi na asfaltową ścieżkę, aby znaleŹć sobie bardziej suche miejsce... Naukowcy odchodzą, a na asfalcie pozostaje dramat. Połowa robaka rozpaczliwie wijąc się, usiłuje i nie może oderwać się od wprasowanej do asfaltu drugiej części... Ktoś odwraca oczy ze wstrętem: wije się zmiażdżona dżdżownica! Fuj!... Ktoś inny zatrzymuje wzrok ze współczuciem i zakłopotaniem: jak można temu biedakowi pomóc? Jak mu teraz pomóc?! Wystarczy jeden raz wyobrazić sobie siebie jako robaka nawleczonego na haczyk wędkarski, wczuć się w jego cierpienia, by podjąć, być może, najważniejsze w swoim życiu decyzje. Pewnego razu amerykański kryminalistyk Bakster przypadkowo stwierdził zdumiewające zarówno jego, jak i wszystkich innych zjawisko: czujniki jego przyrządów wyraŹnie świadczyły, że rośliny są zdolne do odbioru ludzkich emocji, zamierzeń, reagując na nie zmianą swego stanu fizjologicznego. WyraŹne reakcje roślin doświadczalnych rejestrowano, w szczególności w odpowiedzi na pomyślany w duchu zamiar okaleczenia rośliny, na przykład nacięcia lub przypalenia zapałką liścia. Doświadczenia te zostały powtórzone z tymi samymi wynikami przez naukowców innych krajów. Rośliny zatem nie tylko oddychają, żywią się, rozmnażają, poruszają się, ale odczuwają, a nawet posiadają zaczątki emocji; na jakimś swoim poziomie męczą się nie tylko wskutek bólu, lecz nawet lęku. Trzeba sobie to uświadomić, wyciągnąć wnioski i wytłumaczyć dzieciom. Jeśli od najwcześniejszego dzieciństwa zaczniemy uczyć ich miłości do wszystkiego, co nas otacza, począwszy od roślin, to przestępcy z nich z pewnością nie wyrosną. Kto jest dobrze obeznany z roślinami, ten wie z własnego doświadczenia, że one potrafią odpowiadać swoim zdrowiem na sympatie lub antypatie człowieka. Roślina pokojowa, której oddajemy więcej swoich sympatii rośnie lepiej, niż ta, której poskąpimy miłości, a roślina, która nagle okazała się niepotrzebna, zbędna, marnieje i ginie. To wszystko są przykłady "rozmowy" z roślinami w języku emocji z bioenergetycznym mechanizmem przekazu informacji. Nabywając dzięki treningom umiejętność usubtelnienia świadomości do poziomu biopola roślin, można właśnie
według jego charakterystyki nauczyć się oceniać stanu ich zdrowia i rozróżniać gatunki biologiczne. W różnych porach roku wyróżniają się pod względem swojej aktywności życiowej rozmaite gatunki drzew. WeŹmy chociażby świerk i sosnę. Głęboką jesienią przykładowo w obwodzie Petersburskim świerk to jedyne drzewo w lesie, żyjące aktywnym życiem bioenergetycznym. Dlatego w tym okresie przytulnie jest właśnie w gęstych i zdrowych lasach świerkowych. Natomiast pora sosny to upalne lato. Wiosną, latem lub jesienią w zdrowym lesie mieszanym możemy przeprowadzać następujące praktyki:
Więc rośliny mogą zostać naszymi dobrymi, szczerymi przyjaciółmi, pomocnikami, pod warunkiem, że będziemy je rozumieć, szanować i kochać. Zastanówmy się teraz, czy człowiek, który poznał to praktycznie, będzie w stanie niesprawiedliwie skrzywdzić roślinę? Ekologią nazywamy naukę o wzajemnych stosunkach organizmu z otaczającym środowiskiem. Istnieje ekologia roślin, ekologia zwierząt, ekologia człowieka. Zadaniem ostatniej, na serio, jest uzyskanie Harmonii każdego człowieka z całym otoczeniem, włączając innych ludzi, powietrze, wodę, wszystkie otaczające formy życia. Sztuka psychosamoregluacji, jako mocny środek takiej harmonizacji, może być uważany za jedną z metod praktycznych ekologii człowieka. W ostatnich czasach medycy piszą o kryzysie współczesnej medycyny "oficjalnej". Polega on na tym, iż mimo
powiększenia armii lekarzy, wynalezienia nowych leków, doskonalenia techniki medycznej itd., liczba chorych nie
zmniejsza się, ale rośnie. W świecie medycznym powstał nawet smutny żart: "Więcej lekarzy - więcej chorych"... Ci natomiast, którzy nie godzą się z takim losem próbują szukać wyjścia na własną rękę, zwracając się w
szczególności do "niekonwencjonalnych" poszukiwań zdrowego życia. Każde schorzenie ma cały łańcuch wzajemnie uwarunkowanych przyczyn. Na przykład, cieknie z nosa. Katar.
Jawnym powodem tego jest zapalenie błony śluzowej przewodów nosowych. Jedną z możliwych przyczyn danego
zapalenia jest rozmnażanie się mikrobów, funkcjonowanie których go spowodowało. Jeśli Źródło schorzenia
znajdziemy w tym, że ktoś wcześniej kichnął w obecności naszego pacjenta i wszystkie wysiłki zwrócimy jedynie
na tłumienie mikrobów, - to nie będziemy mieli racji i zamiast pożytku wyrządzimy choremu szkodę. W rzeczywistości zaś w tej sytuacji naprawdę ważna przyczyna schowana jest głębiej. Wszak mikroby zakażają już potencjalnie chory, tj. osłabiony, nieodporny organizm. Dlatego główny powód może tkwić przykładowo w lekceważeniu metod "hartowania" czyli naruszeniu danego aspektu ekologii osobistej. Czemu my zaś nie "hartujemy" się? Przez lenistwo. Albo przyczyną może być nieprawidłowe odżywianie się, doprowadzające do zanieczyszczania naczyń ciała przez złogi soli kwasu moczowego. Ten zaś czynnik przyczynowy ma jeszcze głębszą przyczynę - już etyczną - tą, która doprowadziła do takiego sposobu odżywiania. Albo jeszcze jedna wersja tej samej sytuacji zwykłego kataru. Wszak on zdarza się, aczkolwiek bardzo rzadko u ludzi "zahartowanych" i odżywiających się "czystym pokarmem". Z naszych obserwacji wynika, że w większości takich przypadków tak się staje w konsekwencji tego, gdy człowiek ulega niepotrzebnemu emocjonalnemu wciągnięciu się w jakąś skomplikowaną sytuację i wchodzi w stan emocjonalnie negatywnego stresu (dystresu). Takie emocje negatywne jak strach, rozdrażnienie, niepokój w wielu przypadkach powodują straty potencjału energetycznego organizmu i doprowadzają do stanu słabej odporności na zewnętrzne niekorzystne wpływy, włączając energetyczne. Trening w psychosamoregulacji pozwala na usunięcie tej przyczyny zachorowalności. Wiadomym jest, że prawdopodobieństwo zachorowania na wiele rodzajów raka jest o wiele wyższe u tych, którzy
używają alkohol oraz nikotynę, ale czyż główna przyczyna narkomanii nie tkwi w słabości woli i
nieodpowiedzialności osób, którzy oddali się w niewolnictwo złej namiętności? W oparciu o doświadczenie pracy z wieloma setkami ludzi możemy twierdzić, że każdy może być zdrowy według
własnej woli. Aczkolwiek w tym celu powinien czynić osobiste wysiłki na drodze do doskonałości duchowej. Na podstawie wiedzy, którą przedstawiłem w tej książce, możemy prześledzić przyczynową zależność konkretnych schorzeń od niedoskonałości etycznych. Dane podejście pozwala na rozpatrzenie każdego schorzenia jako sygnału o błędzie etycznym, niedopracowaniu, wyznaczając drogę ku jego usunięciu, a odpowiednio i do wyzdrowienia somatycznego. Niektóre schematy takiej analizy już rozpatrzono. Teraz zanalizujmy kolejną- najistotniejszą. Nieodporność narządów ciała na szereg zewnętrznych czynników uszkadzających znacznie wzrasta przy ich niewystarczającym zabezpieczeniu energetycznym, za które są odpowiedzialne odpowiadające segmentacyjnie danym narządom czakry. Więc przykładowo, można prześledzić ścisłą paralelę pomiędzy niedorozwojem lub defektami anahaty, a schorzeniami sercowo-naczyniowymi i płucnymi, między energetycznymi dysharmoniami w manipurze, a chorobami układu trawiennego, swadhisztany, a narządów moczowo-płciowych, muladhary, a przejawami nerwicowymi, czakr głowy, a zaburzeniami w narządach głowy. Ukierunkowana praca z czakrami, połączona z rozmowami w zakresie etyki oraz innymi technikami psychoenergetycznymi, pozwala na okazanie skutecznej pomocy chorym na różne ciężkie schorzenia. Przypomnijmy przytoczone na początku książki wiadomości o odpowiedniości stopnia rozwoju czakr z cechami
charakteru. Stąd staje się zrozumiała współzależność między naszymi etycznymi niedopracowaniami, a skłonnościami
do tych czy innych schorzeń. Idea osiągnięcia harmonii ekologicznej przez każdego człowieka przewiduje przede wszystkim życzliwość z jego strony oraz maksymalne nie czynienie krzywdy swoim istnieniem innym ludziom i wszystkim innym istotom; to powinno łączyć się z aktywnym twórczym nastawieniem życiowym. Trudną i długą (a zarazem nieskończenie radosną!) jest ta droga przeobrażenia siebie. Na drodze tej wiedza o doskonałości Duchowej musi przejść, jak mówił G. I. Gurdżijew do bytu każdego z nas. To znaczy powinniśmy pod wpływem wiedzy i praktycznych wysiłków nad zmianą siebie rzeczywiście się przeobrazić, a nie po prostu zapamiętać niektóre piękne słowa, cytaty i sentencje. Różnią się głębią poziomy przyswojenia zasad etycznych przez różnych ludzi. Były przestępca może przysiąc więcej nie zabijać i w tym będzie widział ideał doskonałości. Inny zaś człowiek nie obrazi nikogo ani czynem, ani słowem, ani myślą. Zarówno nie rzuci na asfalt wykorzystanego biletu, nie zostawi w lesie śmieci, aby nie wyrządzić innym nawet tej małej krzywdy przez naruszenie czystości i harmonii estetycznej otaczającej przestrzeni. Jakżesz jednak ciężko bywa odnaleŹć sposoby walki - właśnie z pozycji życzliwości i miłości - ze złośliwymi
atakami ludzi, podążającymi ku ideału przeciwnemu - agresywnemu samoutwierdzeniu. Dokonanie tego jest trudne,
ale możliwe, jeśli dążymy do wzniosłego celu osiągnięcia Doskonałości. Gwarantowana od dużych błędów droga doskonalenia duchowego rozpoczyna się od rozwoju w człowieku właśnie
Miłości. Właśnie Miłość tworzy podstawę, fundament prawdziwych Mądrości i Mocy. Prawdziwa Moc powinna opierać się na Miłości i Mądrości. Ona polega nie tylko na sile mięśni, i wcale nie chodzi o agresywne dążenie do osiągnięcia przewagi osobistej nad rywalami: to błędna droga pielęgnowania swojego egoizmu. Prawdziwa Moc to i doskonałość ciała, ale najważniejsze to doskonałość pozbawionej egoizmu woli, utwierdzonej na fundamencie Miłości i Mądrości. Pojęcie Mocy obejmuje też część energetyczną, zwaną "osobistą mocą". Siła bez Miłości i Mądrości wartości nie posiada. W związku z tym ponownie spójrzmy na propagowane przez niektórych głosicieli religijnych "odejście" od
społeczności do dożywotnich "eremów" w górach, lasach, pustyniach. Inna sprawa, jeśli człowiek, który postanowił
dobrze zastanowić się nad swoim życiem, spędzi urlop w ustronnym rozmyślaniu. Jednakże zupełnie inną rzeczą
będzie bezwarunkowe odejście od społeczeństwa jak od "wroga" doskonalenia duchowego. Iluzją jest próba
opanowania miłości do wszystkiego, nie nauczywszy się kochania zupełnie konkretnych otaczających osób. Jaką też
mądrość można odnaleŹć w samoizolacji, jeżeli fundament mądrości zakłada się poprzez zaznajomienie się z
wiedzą, zachowaną w książkach, przez żywe obcowanie z osobami, którzy posunęli się w rozwoju duchowym, rozwój
w sobie umiejętności okazywania pomocy ludziom, służąc im. Czy też autentyczna rozwija się moc, jeśli
ratujemy się od "ziemskich" trudności? (Z łagodnym ciepłym humorem opowiada o takich mnichach-eremitach,
bojących się kobiet i rozbójników W. Swencyckij w (zob. Swiencyckij W. Grażdanie nieba. Moje putieszestwije k
pustynnikam Kawkazkich gor. Pgr., 1915). |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

