|
|
ekoEnergia: ogrzewanie, wentylacja pomieszczeń, mądre budowanie, energia solarna, ekologia
|
|
|
|
|
|
|
Kto się boi dwutlenku węgla |
|
|
06.03.2007. |
|
Na temat tzw. "efektu cieplarnianego" i wpływu zawartości dwutlenku
węgla w ziemskiej atmosferze, dotychczas wiele napisano. Jak zwykle
zdania na ten temat są podzielone. W przeważającej jednak części ich
autorzy biją na alarm przedstawiając tragiczne skutki tego "zjawiska".
światełkiem w "tunelu demagogii" jawi się artykuł, który ukazał się na
początku bieżącego roku w miesięczniku Wiedza i życie, będący
scenariuszem z rozmowy z Dr. Krzysztofem MAłKOWSKIM z Instytutu
Paleobiologii PAN w Warszawie. Uważam, iż warto poświęcić trochę czasu
by zapoznać się z jego treścią . Dla ułatwienia został przytoczony w
całości….
Rozmowę Ewa NIECKUłA i Anna PIOTROWSKA rozpoczęły pytaniem :
- Jak poziom dwutlenku węgla w ziemskiej atmosferze zmieniał się w historii naszej planety ?
Wahał się od kilkudziesięciu procent do kilku setnych procenta.
Prawdopodobnie na samym początku swego istnienia nasza planeta
przypominała dzisiejszą Wenus, której atmosfera zawiera ponad 95 %
dwutlenku węgla i jest bardzo gęsta i gorąca. Istnieją pewne
przesłanki, według których niegdyś było go na Ziemi równie dużo.
Obecnie są to prawie 0,04 %. Cechą charakterystyczna dla tego gazu jest
duża zmienność jego zawartości w naszej atmosferze. Oczywiście w
geologicznej skali czasu.
- Jeśli na początku było go za wiele, jakie to miało konsekwencje dla naszej planety ?
Wywołał on potężny efekt cieplarniany. Temperatura na Ziemi była
stosunkowo wysoka, bo atmosfera dzięki gazom szklarniowym zatrzymuje
energię Słońca. To zupełnie jak z ubraniem , które jest w stanie
zatrzymać promieniowanie cieplne naszego ciała. Należy jednak pamiętać,
ze wówczas na Ziemi rodziło się dopiero życie. Istniały wyłącznie
jednokomórkowe organizmy bezjądrowe (monera), które dominowały przez
pierwsze 2 mld lat. Potem wśród nich pojawiły się sinice, które zaczęły
wykorzystywać dwutlenek węgla w procesie fotosyntezy. W ten sposób
atmosferę zaczął zaśmiecać produkt uboczny fotosyntezy - tlen. Sinicom
był on niepotrzebny, a dla większości ich bliŹnich wręcz zabójczy.
Wszystkie żyjące wówczas na Ziemi organizmy były przystosowane do życia
w atmosferze beztlenowej. Dużym wyzwaniem było dla nich przetrwanie w
tym nowym świecie. Musiały się przystosować. Powstały proste organizmy
oddychające tlenem. Lawina ewolucji ruszyła> Potem dwutlenku węgla w
atmosferze ziemskiej bywało mniej lub więcej, ale jego ilość zależała
zawsze od naturalnych procesów, które trwały miliony lat.
- Jakie to były procesy ?
Dwutlenek węgla, wchodząc do atmosfery, łączy się z wodą w kwas węglowy
mając niezwykle ważną geologiczna rolę. Biorąc udział w chemicznej
erozji, powoduje, że skały wulkaniczne mogą zmieniać się w osadowe.
Proces ten zwiększa zasolenie oceanu - część tych soli się wytrąca- na
drodze nieorganicznej lub życiowej działalności organizmów, tak
powstają skały węglanowe(m.in. wapieni), w których wiązany jest ów
dwutlenek węgla. Im więcej na Ziemi skał osadowych , tym mniej
dwutlenku węgla w atmosferze. Podobnie dzieje się w procesie
fotosyntezy - im większa biomasa żywych organizmów i więcej szczątków
organogenicznych w osadach i skałach osadowych, tym więcej w atmosferze
tlenu, a mniej CO2. Obecność tego ostatniego gazu i jego związków w
oceanie światowym umożliwia utrzymanie składu chemicznego wody na
stałym poziomie w skali setek milionów lat.
- Czy tak można by się pozbyć całego dwutlenku z atmosfery ?
No, na szczęście mamy taka wspaniałą, samoregulującą się Ziemię, że coś
takiego nam nie grozi. Skały osadowe mogą pogrążyć się w gorących
górnych sferach płaszcza naszej planety, gdzie są przetapiane,
odgazowywane, i znowu CO2 wchodzi do obiegu. Z głębi ziemi wulkany
dostarczają nam dwutlenek węgla w bardzo dużych ilościach.
- Czyli Ziemia poradzi sobie i ze współczesnym globalnym ociepleniem ?
Ziemskie życie, tak jak wielokrotnie miało to miejsce w geologicznej
historii, zapewne przystosuje się do nieco wyższej temperatury. Muszę
to jeszcze raz podkreślić - dziś z geologicznego punktu widzenia mamy
dwutlenku węgla w atmosferze naprawdę bardzo niewiele. A Ziemia
naprawdę znakomicie sobie radzi.
- Czy wobec tego nasze obawy przed rosnącą zawartością CO2 w atmosferze są nieuzasadnione ?
Zapominamy, że jest on podstawą życia, a tlen śmiertelnym zagrożeniem
dla niego. Węgiel w postaci dwutlenku węgla włącza się w obieg w
biosferze poprzez proces fotosyntezy. Wchodzi w różne związki
organiczne, które na szczęście dla życia są nietrwałe. Reakcje
utleniania tych substancji dają ogromne ilości energii, która (jak
każdy żywioł) też jest niebezpieczna. Daje się ja jednak opanować -
zarówno w skali pojedynczego organizmu, jak i biosfery. Obieg materii i
energii w przyrodzie jest regulowany i równoważony w globalnej skali.
Nasze ciała zbudowane są ze związków węgla, dlatego można żartobliwie
stwierdzić, że średniowieczne czarownice po prostu utleniano. Nawet
diament można spalić i zamienić na gaz, który wróci do obiegu. Węgiel
związany w postaci gazowej może być ponownie skonsumowany przez
rośliny, a potem przez zwierzęta i ludzi. Obecnie mówi się często, że
CO2 to gaz szkodliwy, jego nadmiar może wywołać groŹny efekt
cieplarniany. Ale ten wniosek płynie wyłącznie z naszej natury. Ludzie
nastawieni są na wartościowanie świata. Podzielili zwierzęta na
przydatne i szkodniki, rośliny na użytkowe i chwasty, nawet gazy na złe
i użyteczne. Na szczęście współczesna ekologia trochę te poglądy
zmienia, mówiąc, że wszystko w przyrodzie ma swą wartość. Od tej
przywary nie są niestety wolni naukowcy. Tymczasem nauki przyrodnicze
powinny strzec się jak ognia wartościowania swoich opinii, bo tak
naprawdę nie maja do tego naukowych podstaw. Naukowcy nie mogą myśleć o
przyrodzie w kategoriach dobra i zła. Geologia i paleontologia
pokazują, że pomimo ogromnych zmian, które w ciągu ostatnich 4 mld lat
miały miejsce na Ziemi, świat funkcjonuje nadal. Choć raz po raz naszą
planetę nawiedzają różnego rodzaju katastrofy, życie kwitnie i się
rozwija. W tym kontekście stawianie dwutlenku węgla w roli głównego
sprawcy globalnego ocieplenia i zagrożenia jest bezsensowne. Myśląc w
kategoriach zagrożeń cywilizacyjnych, zapomnieliśmy, że para wodna.
Chmury także znakomicie zatrzymują ciepło. W sumie powodują większy
efekt szklarniowy niż dwutlenek węgla. Nie wydzielajmy problemu jednego
gazu z całokształtu ziemskich procesów przyrodniczych !
- Ale przecież
zostało udowodnione, że rewolucja przemysłowa spowodowała niesłychanie
szybki przyrost stężenia CO2 w ziemskiej atmosferze, a zmiany te
odcisnęły się na klimacie.
To przesada ! Każdy robaczek może
sobie przypisać taki sam wpływ na klimat, ponieważ funkcjonuje w
atmosferze tlenowej i oddychając, wydziela dwutlenek węgla. Oczywiście
możemy powiedzieć, że robaczek jest mały, a my….. i tu rozpiera nas
duma oraz pycha… wartościująca nas jako wyjątkowy element przyrody.
Ktoś kiedyś obliczył, że człowiek emituje do atmosfery co najmniej 250
kg CO2 rocznie, podobnie jak krowa czy owca. Każde auto produkuje 15
razy więcej gazu cieplarnianego, ale ludzi jest znacznie więcej niż
samochodów. Ludzkość jest więc dużo większym zagrożeniem dla atmosfery
niż cały transport na Ziemi. Nasze ciała są bezpiecznym magazynem
dwutlenku węgla. Wśród paleontologów krążył swego czasu następujący
dowcip : "Jeśli jesteś ekologiem - zmumifikuj się po śmierci albo
żądaj, by twoje ciało wrzucono do bagna. Tylko wtedy nie przyczynisz
się do powiększenia efektu cieplarnianego". Mówi się, że szybko
wprowadziliśmy do obiegu węgla w przyrodzie dodatkową, niespodziewaną
ilość CO2 pochodzącego ze spalania paliw kopalnych. I rzeczywiście
przez ostatnie 100 - 150 lat szybkość tego procesu stała się zawrotna,
rozwój technik i zużycie energii w przemyśle lawinowo narastały. Ale
nie popadajmy w megalomanię, w okresie swej wzmożonej aktywności
wulkany produkują przynajmniej tyle samo CO2 co ludzkość.
- Proces ocieplania klimatu może się skończyć w chwili wyczerpania paliw kopalnych, czyli za jakieś 50 lat ?
Paliwa kopalne są zbiorem zredukowanego węgla, który może zostać
utleniony. Z racji podstawowych zasad funkcjonowania życia zredukowany
węgiel będzie stale produkowany i gdzieś magazynowany, tyle że być może
w trudniej dla nas dostępny sposób. Nie niszczymy ani materii, ani
energii. Zmieniamy jedynie stan skupienia albo rozproszenia. Warto też
pamiętać, że wyższe stężenie dwutlenku węgla w ziemskiej atmosferze ma
swoje dobre strony> Ogrodnicy już dawno odkryli, że wzbogacanie
powietrza w szklarniach dodatkowym CO2 powoduje wyższe plony.
- Ale tak jest nie u wszystkich roślin i tylko do pewnego momentu….
Zgoda, ale ta chwila jeszcze nie nastąpiła. Gdybyśmy cofnęli się w
czasie i wrócili do poziomu dwutlenku węgla sprzed rewolucji
przemysłowej, moglibyśmy zacząć głodować. Plony byłyby niższe. Zaufajmy
przyrodzie, chociaż z naszego ludzkiego punktu widzenia naturalne
procesy regulujące, które twoja miliony lat, są zbyt powolne.
|
|
|
|