| żywność ekologiczna |
|
| 14.05.2007. | ||
Naturalna żywność to też ekoENERGIAJeszcze kilka lat temu na Litwie picie wody stanowiło zagrożenie dla zdrowia publicznego.Stężenia azotanów, produktów ubocznych stosowania nawozów, które są trujące w większych dawkach, było znacznie wyższe, niż przewidują to normy bezpieczeństwa - w niektórych regionach normy przekraczane były sześciokrotnie. Litewskie Ministerstwo Rolnictwa i Ministerstwo Ochrony środowiska od lat 50 XX wieku walczą o zmniejszenie zużycia nawozów i pestycydów w północnym regionie Karst, epicentrum rolniczym kraju, w którym wody gruntowe osiągnęły bardzo wysoki poziom zanieczyszczenia. W roku 1993 instytucje te zaczęły zachęcać rolników do zaniechania korzystania z chemikaliów. Zaoferowały szkolenia w dziedzinie produkcji organicznej, zapewniły terenową pomoc ekspertów i wspierały rolników finansowo przez pierwsze lata. Program rozrósł się od dziewięciu atestowanych gospodarstw ekologicznych w roku 1993 do 106 w roku 1998, a następnie do 290 w roku 2001, stanowiących w sumie powierzchnię 6469 ha. Powstało także 8 atestowanych, ekologicznych firm przetwórczych oraz 11 innych ekologicznych firm. Sektor ten wciąż stanowi niewielki ułamek całego obszaru i rynku żywnościowego kraju. Niemniej jednak zanieczyszczenie wód gruntowych w okolicach gospodarstw, które przeszły na nowe metody, znacznie spadło, a lokalne społeczności chętnie korzystają z nowego Źródła wolnej od chemikaliów żywności. Ekologiczne gospodarowanie zastosowano w celu uniknięcia zanieczyszczenia wód gruntowych także w innych regionach świata. Władze lokalne Monachium i Lipska od 1992 roku oferują zachęty finansowe rolnikom, którzy zdecydują się przejść na metody ekologiczne - zaowocowało to spadkiem zawartości azotanów w nieoczyszczonych wodach gruntowych od wartości przekraczającej znacznie 40 mg/l w latach 80 do mniejszych od 26 mg w roku 1996. Instytucje w tych niemieckich miastach zapewniają me tylko pieniądze i doradztwo: monachijska spółka wodna pomaga w marketingu ekologicznych produktów na swoim terenie, a we własnym bufecie korzysta tylko z lokalnych, ekologicznych wytworów. (Władze szacują, że wydana do tej pory suma stanowi zaledwie 1/7 tego, co musiałyby wydać na nowe technologie oczyszczania wody.) Jak stwierdziły te agencje rządowe, mimo że produkty ekologiczne kosztują w sklepie ogólnie więcej - co zdaniem analityków branży wynika z ograniczonej dystrybucji i marketingu - w sklepie rolnictwo może w rzeczywistości być znacznie tańsze w wielu innych aspektach. Badacze z uniwersytetu w Essex dowiedli, że ponoszony przez społeczeństwo koszt usuwania pestycydów z wody pitnej w Anglii stanowi 1/4 tego, co rolnicy płacą za chemikalia. Oszacowali także, iż rolnictwo ekologiczne kosztuje społeczeństwo trzykrotnie mniej niż rolnictwo tradycyjne, jeśli chodzi o zanieczyszczenie pestycydami, erozję i inne niekorzystne skutki. Przeprowadzone na Filipinach badania wykazały, że koszty zdrowotne rolników, związane z opryskiwaniem środkami owadobójczymi - zwolnienia lekarskie, wizyty w klinikach oraz leki - przekroczyły wartość plonów uratowanych przed szkodnikami, nie mówiąc już o kosztach roztworów, proszków i innych postaci pestycydów.Jako że chemikalia używane w rolnictwie, spływając z pól, wpływają szkodliwie lub wprost zabijają pożyteczne organizmy żyjące w glebie, strumieniach, jeziorach i wodach przybrzeżnych, nie dziwi fakt, że prowadzone na całym świecie badania dowodzą, iż gospodarstwa ekologiczne charakteryzują się większą liczbą i zróżnicowaniem gatunków ptaków, owadów, dziko rosnących roślin, dżdżownic i innych organizmów żyjących w glebie, niż położone w sąsiedztwie gospodarstwa tradycyjne. Innymi słowy rolnictwo ekologiczne jest nie tylko reakcją na przemysłową produkcję zwierzęcą. Jest natomiast zdrowszym sposobem produkowania żywności. W miarę jak nawarstwiają się niekorzystne skutki rolnictwa intensywnie wykorzystującego chemikalia, bardziej ekologiczne podejście do produkcji rolnej może stać się jedynym wyjściem.Społeczne zainteresowanie żywnością ekologiczną już spowodowało wzrost globalnej sprzedaży do około 26 miliardów dolarów w roku 2002, co stanowi wzrost o ponad 10% w stosunku do roku poprzedniego - tak ocenia Organie Monitor, firma konsultingowa śledząca rozwój sytuacji w branży. Od Australii po Argentynę, rolnicy produkują ekologiczne plony na niemal 23 mil ha, a jeszcze większa ich liczba uprawia ziemię bez użycia chemikaliów - z wyboru lub z konieczności - nie posiada jednak atestu gospodarstw ekologicznych. Sprzedaż wciąż koncentruje się w Ameryce Północnej i Europie, choć rynki szybko rozwijają się we wszystkich regionach (patrz ilustracje 4-2 i 4-3.) ![]() Prawdą jest, że rolnicy przestawiający się na produkcję ekologiczną często odnotowują niższe zyski w pierwszych latach, ponieważ jakość gleby, żyjące w niej organizmy i populacje owadów muszą powrócić do formy po latach niszczenia przez chemikalia.Spopularyzowanie nowych metod może zająć kilka sezonów. Istotne jest też to, że ze względu na konieczność różnicowania plonów w celu ograniczenia problemów związanych ze szkodnikami, farmy ekologiczne nie będą produkować tych samych płodów w każdym roku, co utrudnia konkurowanie z innymi gospodarstwami, jeśli chodzi o całkowitą produkcję konkretnych plonów. Badania wykazały jednak, że rolnictwo ekologiczne może być równie produktywne jak tradycyjne, a także bardziej opłacalne. Przeprowadzona niedawno analiza porównawcza wydajności plonów ekologicznych i tradycyjnych w stacjach badawczych w Stanach Zjednoczonych pokazała, że wydajność ekologicznej uprawy kukurydzy wynosiła 94% wydajności uprawy konwencjonalnej, pszenicy - 97%, soi - 94%, natomiast wydajność produkcji pomidorów ekologicznych i zwykłych była taka sama. ![]() Zdaniem rolników oraz naukowców, wyższe plony w tym suchym regionie należy zawdzięczać skoncentrowaniu się na roślinach okrywkowych, kompoście, oborniku i innych metodach zwiększających zawartość w glebie materii organicznej, która pomaga w utrzymywaniu w niej wody. Badanie w Kenii wykazało, że choć ekologiczni rolnicy w „rejonach o dużym potencjale" (w których opady przekraczają średnią a gleba ma wysoką jakość) zanotowali niższą wydajność produkcji kukurydzy niż w gospodarstwach tradycyjnych, farmy ekologiczne w rejonach uboższych w zasoby systematycznie prześcigały gospodarstwa konwencjonalne. W obu regionach gospodarze ekologiczni uzyskiwali wyższe zyski netto, zwroty z kapitału i z pracy. Raport FAO z roku 2002 stwierdza, że „systemy ekologiczne mogą podwoić lub potroić produktywność systemów tradycyjnych" w krajach rozwijających się, sugeruje jednak, że porównania wydajności produkcji rysują „ograniczony, wąski i często zwodniczy obraz", ponieważ „liczne środowiskowe korzyści związane z rolnictwem ekologicznym, trudne do wyceny w kategoriach finansowych, stanowią w każdym porównaniu bardzo ważny element". Nick Parrot z uniwersytetu Cardiff, który ostatnio ocenił potencjał rolnictwa ekologicznego w krajach rozwijających się, znalazł w Azji, Afryce i Ameryce łacińskiej wiele przykładów na to, że zastosowanie metod ekologicznych znacznie zwiększyło wydajność w porównaniu z „nieulepszonymi metodami tradycyjnymi". Jak mówi, „wiele przykładów dowodzi, że rolnictwo ekologiczne zwiększa bezpieczeństwo żywności i dochody gospodarstw. Jest to równie prawdziwe w odniesieniu do atestowanych systemów, których głównym celem są rynki północne, jak i w odniesieniu do systemów nieformalnych, które produkują na rynki lokalne". Parrot opisuje kilka funkcjonujących mechanizmów, w tym wykorzystywanie obornika i kompostu do ochrony wód i zabezpieczenia rolników przed suszą, a także eliminowanie drogich sztucznych składników, co może przyczynić się do spadku zadłużenia rolników. Od pytania, czy rolnictwo ekologiczne jest w stanie przetrwać ważniejsze jest chyba pytanie, jak długo jeszcze rolnicy mogą opierać swoją działalność na dużych dawkach środków chemicznych. Szkodniki pokazały, że potrafią ich doskonale unikać, uodporniać się i ewoluować, radząc sobie ze wszystkim, co na nich sypiemy, tak więc dziś rolnicy tracą wskutek działania szkodników więcej, niż 50 lat temu. Nawet rośliny modyfikowane genetycznie, które zachwalano jako sposób na wyeliminowanie pestycydów, nie uniknęły tej karuzeli odporności. Badacze z uniwersytetu stanu Iowa odkryli co najmniej 4 gatunki powszechnie występujących chwastów, które wykształciły odporność na herbicyd Roundup, produkt, który stosuje się do niszczenia odpornych na herbicydy roślin uprawianych na środkowym Wschodzie od mniej niż dekady.Spowoduje to konieczność dalszego korzystania z pestycydów. W tej bezsensownej wojnie rolnicy wydali miliardy dolarów na atakowanie coraz bardziej odpornych szkodników coraz skuteczniejszymi chemikaliami, a większość pestycydów zakończyło żywot w naszej wodzie, powietrzu, glebie oraz w naszych ciałach.Choć społeczne korzyści wynikające z rolnictwa ekologicznego - zmniejszenie zanieczyszczenia wód czy zwiększenie populacji roślin i zwierząt - stymulują do pewnego stopnia wzrost sprzedaży, największe zainteresowanie tego typu działalnością wykazują konsumenci o bardziej osobistych motywacjach. Na przykład, rodzice często podejmują decyzję o karmieniu swoich niemowląt zdrową żywnością - wiedząc, że małe, rozwijające się ciała są bardziej wrażliwe na zaburzające działanie gruczołów dokrewnych pestycydy, resztki antybiotyków i hormonów wzrostu oraz inne syntetyczne składniki rutynowo wykorzystywane w produkcji żywności.PóŹniej mogą postanowić wprowadzić podobną zmianę w całym gospodarstwie domowym. Rolnictwo ekologiczne jest jedynym systemem produkcji żywności, w którym konsumenci dokładnie wiedzą, jakie praktyki są dopuszczalne, a jakie zabronione, a rolnicy nie tylko muszą dowieść, że nie rozpylają na swoich gruntach znanych substancji zanieczyszczających, ale także muszą przestrzegać wielu praktycznych zasad, które owocują przywróceniem pierwotnego krajobrazu - od płodozmianu do stosowania roślin okrywkowych i kompostowania. Tego rodzaju przejrzystość nie występuje w większości technik produkcji żywności, gdzie rolnikom pozwala się na korzystanie z całego koktajlu chemikaliów, podawanie zwierzętom niepodlegających kontroli ilości antybiotyków i hormonów, a także używanie szlamu ściekowego do użyŹniania pól.
Istnieje mnóstwo dowodów na to, że rolnicy regularnie wystawiam na działanie pestycydów są bardziej podatni na pewne postacie raka, zaburzenia działania systemu immunologicznego, choroby psychiczne, a także wiele innych schorzeń. Testy na zwierzętach wykazały, że duże dawki powszechnie stosowanych chemikaliów są silnie toksyczne. Jednak większość ekspertów zgadza się co do tego, że trudniej jest wyraŹnie wskazać zdrowotne efekty długotrwałego narażenia na działanie mniejszych ilości pestycydów w spożywanym jedzeniu lub w wodach gruntowych. Ustawodawcy zwykle uważają, że bezpieczny dla ludzi poziom musi być 100-krotnie lub nawet 1000-krotnie niższy od poziomów, które nie wywołują szkodliwych skutków w badaniach na zwierzętach. Jednak ilości przyjmowane przez ludzi z pożywieniem mogą wykraczać poza te konserwatywne definicje dopuszczalnego ryzyka.„Szansa, że zbliżasz się do niebezpiecznego poziomu wzrasta ze względu na wielość resztek w diecie", nakładających się na ilości obecne w wodzie pitnej, powietrzu i innych Źródłach - mówi Edward Groth, naukowiec z Consumers Union. Groth stwierdza, że w samych Stanach Zjednoczonych dopuszczonych jest do użytku na polach ponad 40 różnych pestycydów opartych na organicznych fosforanach. Biorąc pod uwagę, że wszystkie tego typu związki charakteryzuje ten sam mechanizm toksycznego działania, „rozsądnie jest zakładać, że skutki dodają się do siebie lub działają synergiczne". Badacze stwierdzili niedawno, że u ludzi, w których moczu znajdują się wyższe stężenia trzech popularnych pestycydów liczba plemników jest znacznie mniejsza od normy, wyższa jest natomiast częstość występowania plemników nieprawidłowych.Toksykolodzy odkryli, że mieszanina nawozów sztucznych (azotanów) i pestycydów, dwóch głównych typów substancji stosowanych w przemysłowym rolnictwie, które często wspólnie kończą żywot w wodach gruntowych, może wzmacniać negatywne efekty zdrowotne narażenia na każdą z tych substancji z osobna.Groth dodaje, że stopień narażenia małych dzieci, ze względu na mniejsze rozmiary ich ciał, a większą wrażliwość, łatwiej może przekraczać granicę bezpieczeństwa. „Jednak szkody, o których mówimy" - uszkodzenie układu nerwowego, które ujawnia się w póŹniejszych okresach życia, na przykład, w postaci zaburzeń uczenia się - „są subtelne i trudno je wykryć bez starannych badań prowadzonych na dużych populacjach.Narażenie na działanie szkodliwych substancji w oczywisty sposób wzrasta przy spożywaniu produktów wytwarzanych przy użyciu pestycydów. Badacze analizujący tysiące próbek żywności pochodzących z amerykańskiego Ministerstwa Rolnictwa stwierdzili, że konsumenci spożywający ekologiczne owoce i warzywa wystawieni są na działanie 3-krotnie mniejszej ilości resztek pestycydów, niż spotyka się w produktach konwencjonalnych, w których jednocześnie 6 razy częściej występują resztki różnych pestycydów. Niedawno przeprowadzone badanie pokazało, że dzieci żywione przede wszystkim produktami i sokami ekologicznymi mają w moczu sześciokrotnie mniej produktów przemiany pestycydów, niż dzieci jedzące żywność z konwencjonalnych gospodarstw.Większość badań nad zdrowotnymi i ekologicznymi skutkami działania pestycydów przeprowadzono w świecie uprzemysłowionym. Jednak niektóre z problemów występują najintensywniej w krajach rozwijających się, nie tylko dlatego, że rolnicy wciąż korzystają tam z najbardziej toksycznych pestycydów - tych, które wyklęto w państwach bogatszych - ale także dlatego, że ci sami rolnicy stwierdzają, iż intensywne stosowanie chemikaliów jest w ich warunkach mniej korzystne ekonomicznie i mniej właściwe. Według informacji Ministerstwa Rolnictwa, 32 ze 180 zarejestrowanych w Indiach pestycydów zostało wykluczonych w innych krajach ze względu na kwestie zdrowotne. Wiatach 1998-2001 w kraju tym produkowano corocznie 40 000 ton tych substancji. Monocro-tophos, środek owadobójczy o silnie toksycznym działaniu na układ nerwowy, który w Stanach Zjednoczonych wycofano w roku 1988, wciąż znajduje się na pierwszym miejscu najlepiej sprzedających się pestycydów w Indiach. Choć większość ludzi wybiera żywność ekologiczną ze względu na to, czego ona nie zawiera, istnieją dowody, że tego typu produkty zawierają znacznie wyższe stężenia antyoksydantów i innych zdrowych składników, niż plony produkowane z użyciem pestycydów. Badanie przeprowadzone przez uniwersytet stanu Kalifornia potwierdziło od dawna żywione przez niektórych dietetyków i naukowców podejrzenia, że intensywne stosowanie pestycydów i sztucznych nawozów może zaburzać zdolność roślin do syntetyzowania pewnych fitochemikaliów - składników, które mają własności przeciwdziałania utlenianiu i zmniejszają ryzyko raka, zawału, chorób serca i innych schorzeń. Niektórzy obserwatorzy zwracają uwagę na absurd konwencjonalnej produkcji, której płody jednocześnie zawierają ślady chemikaliów będących faktycznymi lub prawdopodobnymi substancjami rakotwórczymi oraz mniejsze ilości składników pomagających naszym ciałom chronić się przed rakiem. |
||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



