| UE - mniej ambitne cele OZE |
|
| 14.04.2007. | |
Odnawialne Źródła Energii nieobowiązkowePolska nie będzie musiała gwałtownie zwiększać produkcji energii odnawialnej. Zaproponowany przez Brukselę ambitny cel osłabili ministrowie państw członkowskich. Komisja Europejska zaproponowała, aby do 2020 roku wszystkie kraje członkowskie zobowiązały się do większego wykorzystania energii odnawialnej, pochodzącej ze słońca, wiatru czy ruchu wody. - My nie jesteśmy w stanie spełnić takich warunków.Aż 1/5 energii miałaby pochodzić z tego Źródła.Wymagania są za wysokie i nie zostały poparte szczegółowymi analizami - powiedział Piotr WoŹniak, minister gospodarki. Nie tylko Polakowi nie podobał się plan Komisji. Większość państw członkowskich uzgodniła, że ten cel nie powinien być obowiązujący. Pytanie więc, po co ustalać limit, skoro nie będzie sankcji za jego niewypełnienie? - Chodzi o wysłanie sygnału dla przemysłu, że Unia Europejska chce korzystać z energii odnawialnej - stwierdził Michael Glos, niemiecki minister gospodarki, który przewodniczył wczorajszej unijnej radzie energii. Państwa członkowskie nie przyjęły także innego pomysłu Brukseli, dotyczącego rozdzielenia własnościowego producentów energii od operatorów sieci przesyłowych. Ministrowie ustalili, że powiązania własnościowe są możliwe, o ile niezależność operatorów sieci jest zagwarantowana, mają oni równy dostęp do infrastruktury i mogą swobodnie decydować o własnych inwestycjach. Polsce podoba się taka decyzja, choć na razie nie wiadomo, czy zależy jej na rozdziale własnościowym. - Nie jesteśmy w tej chwili w stanie powiedzieć, czy chcemy tego, czy nie - powiedział minister WoŹniak. Dzień wcześniej minister WoŹniak spotkał się z niemieckim ministrem Michaelem Glosem, któremu mówił o swoich obawach związanych z gazociągiem północnym. - Bierzemy pod uwagę wątpliwości Polski i krajów bałtyckich. Powiedziałem jednak, że to jest prywatna inwestycja, niewymierzona w Polskę - stwierdził Glos. Zdaniem Glosa Niemcy robią wszystko - również na poziomie komercyjnym - żeby uśmierzyć obawy Polaków. Jednak według WoŹniaka tak się nie dzieje. Polski minister zdementował doniesienia wczorajszego "Handelsblatt", jakoby Polska odrzuciła cztery warianty niemieckiej pomocy w razie przerwy w dostawach gazu z Rosji. - W 2003 lub 2004 roku poprosiliśmy Niemcy o taką inwestycję, która umożliwiłaby odwrócenie kierunku przepływu w gazociągu jamalskim. Odesłali nas wtedy do Moskwy - opowiadał polski minister. Oczywiste, Ja jakbym budował gazociąg pod Bałtykiem, to też bym dbał za wszelką cenę o przyszły rynek zbytu.
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

