| Bogaci w wodę i biedni |
|
| 03.04.2007. | |
Kto ma wodę na świecie...Ziemski cykl hydrologiczny bardzo nierównomiernie rozprowadza wodę po planecie. Zaledwie 6 krajów - Brazylia, Rosją Kanada, Indonezja, Chiny i Kolumbia - posiada połowę wszystkich ziemskich odnawialnych zasobów wody, wynoszących 40 700 km3 (licząc tylko rzeki i wody gruntowe, a nie licząc parowania i emisji przez rośliny).To, czy region jest hydrologicznie bogaty, czy biedny, zależy po części od tego, ile wody otrzymuje w stosunku do zaludnienia. Do największych bogaczy należy na przykład Kanada, na której mieszkańca przypada ponad 92 000 m3. Po drugiej stronie spektrum znajduje się Jordania, gdzie ilość odnawialnych zasobów wody to 138 m3 na osobę, Izrael - 124 i Kuwejt - praktycznie zero. Jednak liczby przypisane krajom w dużym stopniu maskują światowy stres wodny, ponieważ woda często jest nierównomiernie rozprowadzana także wewnątrz krajów. Na przykład, w Chinach mieszka 21% wszystkich ludzi świata, a dostępnych tam jest jedynie 7% wszystkich zasobów odnawialnych słodkiej wody - większość znajduje się w południowej części kraju. Nizina Północnochińska, po której płynie żółta Rzeka, jest jednym z najgęściej zaludnionych regionów ubogich w wodę na świecie. Na każdego z około 450 mil. mieszkających tam ludzi przypada rocznie mniej niż 500 m3, mniej więcej tyle co w Algierii. Zużycie wody na tym terenie już teraz przekracza odnawialne zasoby. Obecnie w większości lat dolny bieg żółtej Rzeki wyczerpuje się zanim dotrze do morza. Na wielkich terenach tej równiny, która produkuje czwartą część chińskiego zboża, poziom wód gruntowych opada o l-l,5m rocznie. Jak zauważa ekonomista Jeremy Berkoff, brak wody na Nizinie Północnochińskiej będzie „najbardziej obciążał tych, którzy najbardziej jej potrzebują -małe gospodarstwa uprawiające zboże w bardziej odizolowanych miejscach". Ubogie w wodę miejsca zwykle intensywniej obciążają rzeki i warstwy wodonośne, niż te bogatsze (patrz tabela 3-1), ponieważ w suchszych klimatach produkcja roślinna - bardzo intensywnie wykorzystująca wodę - wymaga nawadniania. Zużycie w Egipcie jest w przeliczeniu na mieszkańca niemal dwukrotnie większe niż w Rosji nie dlatego, że Egipcjanie opijają się wodą (choć zużywają więcej zasobów Nilu, niż powinni) ale dlatego, że wszystkie tamtejsze pola wymagają nawadniania, podczas gdy w Rosji tylko 4%. Stany Zjednoczone bez wątpienia natomiast są wielkim pożeraczem wody: zużycie na mieszkańca należy do największych na świecie, choć nawadnianych jest tylko 11% pól. ![]() Tak więc obraz nie będzie kompletny bez zastanowienia się nad kwestią bogactwa i biedy. Wystarczy polecieć do miasta Phoemx w Arizonie, na południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych, aby zobaczyć wielką oazę, która niebezpiecznie igra ze swoimi zasobami. Mimo że otrzymuje zaledwie 19 cm deszczu rocznie, Phoenix szczyci się krajobrazem pełnym zielonych trawników, pól golfowych i przydomowych basenów. Jednak luksus ten pociąga za sobą spore koszty -wyczerpanie Źródeł podziemnych i import wody z odległej rzeki Colorado na koszt amerykańskich podatników. Z drugiej strony wycieczka do wschodnioafrykańskiej Etiopii, w której w roku 2003 ponad 12 mil. ludzi głodowało, pokaże kraj cierpiący z pragnienia, mimo że 84% wody Nilu wypływa z jego terytorium. Z powodu działania władzy, polityki i pieniędzy, naturalny brak wody nie oznacza jej niedostępności, ani też naturalna obfitość nie oznacza dostępu do niej. Zniwelowanie zarówno przesadnej, jak i niedostatecznej konsumpcji, to dwie strony globalnych problemów z wodą. Najpilniejszym zadaniem jest zapewnienie wszystkim ludziom co najmniej minimalnej ilości czystej wody i warunków sanitarnych niezbędnych do zachowania zdrowia. Dzisiaj 1 na 5 mieszkańców krajów rozwijających się - w sumie 1,1 miliarda - codziennie stoi w obliczu choroby i śmierci, ponieważ nie posiada „rozsądnego dostępu" do bezpiecznej wody pitnej, definiowanego przez ONZ jako dostępność co najmniej 20 litrów wody dziennie na osobę ze Źródła odległego o nie więcej niż 1 km od miejsca zamieszkania. Braki nie mają niemal nic wspólnego z niedostatkiem wody: na przykład, w Indonezji ilość wody na osobę wynosi więcej niż 13 000 m3, a jednak czwarta część ludności tego kraju nie ma bezpiecznej wody pitnej. Na całym świecie zapewnienie wszystkim dostępu do 50 litrów wody dziennie do roku 2015 wymagałoby przeznaczenia na to mniej niż 1% dzisiejszego poboru wody. Surowca tego mamy więcej niż dość, jednak jak dotąd wciąż brakuje woli politycznej i zobowiązań finansowych, które mogłyby zapewnić biednym dostęp do niego. W roku 2000 Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło jako jeden ze swoich milenijnych celów rozwojowych zmniejszenie o połowę do roku 2015 odsetka ludzi nieposiadających dostępu do bezpiecznej wody. Dwa lata póŹniej, na światowym Szczycie Zrównoważonego Rozwoju w Johannesburgu, narody podjęły podobne zobowiązanie, polegające na zmniejszeniu do roku 2015 o połowę odsetka ludzi, którzy nie mają dostępu do odpowiednich warunków sanitarnych. Zapewnianie warunków sanitarnych pozostaje daleko w tyle za dostarczaniem wody do gospodarstw domowych, przez co na całym świecie 2,4 miliarda ludzi żyje w warunkach niespełniających podstawowych norm higieny. (Patrz tabela 3-2.) ![]() Aby spełnić nowe zobowiązania, woda będzie musiała dotrzeć do dodatkowych 100 mil. ludzi, a higiena do kolejnych 125 mil. ludzi rocznie w latach od 2000 do 2015. Te ambitne, lecz możliwe do zrealizowania cele to wielkie kamienie milowe na drodze do zapewnienia wody i higieny na całym świecie. Według statystyk ONZ w 5 krajach - są to Bangladesz, Komory, Gwatemala, Iran i Sri Lanka - udało się zmniejszyć odsetek ludności nieposiadającej dostępu do bezpiecznej wody pitnej między rokiem 1990 a 2000. (Statystyki te nie uwzględniają jednak odkrycia trujących stężeń arsenu w sięgających wód gruntowych studniach w wielu rejonach Bangladeszu.) Postęp w dziedzinie dostarczania wody zanotowano też w RPA. Po przejęciu władzy przez Afrykański Kongres Narodowy w roku 1994 około 14 mil. mieszkańców tego kraju nie miało dostępu do bezpiecznej wody pitnej. Ratyfikowana w 1996 po upadku apartheidu konstytucja uczyniła wodę prawem powszechnym, a ustawa wodna z roku 1998, określająca dwuczęściową rezerwę wody - na zaspokojenie podstawowych potrzeb wszystkich ludzi i ekosystemów - nadała poszerzaniu dostaw wysoki priorytet. Od roku 1994 do kwietnia 2003 program Commumty Water Supply and Samtation Programme dostarczył 8 mil. ludzi wodę przy przeciętnym koszcie 80 dolarów na osobę. Urzędnicy szacują, że pozostałe 6 mil. osób otrzyma ją do roku 2008." Aby być wstanie obsłużyć najbiedniejszych mieszkańców tego kraju, a jednocześnie osiągnąć sensowną opłacalność przedsięwzięcia, ustalono niską cenę za pierwsze 25 litrów dziennie, a znacznie wyższą za każdy litr ponad to. Jako że nawet te minimalne opłaty nadmiernie obciążały biedne rodziny, ilość wody potrzebna do przeżycia obecnie dostarczana jest za darmo. W kilku regionach, w których rząd zawarł umowy na gospodarowanie wodą z prywatnymi korporacjami, opłacalność wydaje się jednak brać górę nad zapewnionym konstytucyjnie prawem do wody, co wywołuje protesty mieszkańców. Na przykład, w Johannesburgu, gdzie spółka wodna podpisała kontrakt z francuską korporacją Suez, zainstalowano płatne liczniki wody, które wydają jej tylko tyle, za ile zapłacono z góry. Prywatne spółki wodne, martwiące się przede wszystkim o wzrost zysków akcjonariuszy, nie mają motywacji do zaspokajania podstawowych potrzeb biednych ludzi, jeśli władze publiczne tego nie żądają" |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



