| Trochę optymizmu w pesymiŹmie |
|
| 28.03.2007. | |
|
Inny głos w dyskusji o klimacie Anders Sandberg"Rozwiązania się znajdą" Niedawno byłem na promocji książki Jamesa Martina (bogatego futurologa, który między innymi założył Future of Humanity Institute w Oxfordzie) The Meaning of 21st Century. Przedstawił on swoją opinię na zmiany klimatyczne zgodną z dominującym poglądem w tej kwestii. Zrobił jednak również coś niezwykłego: pokazał możliwe rozwiązania i powiedział, że ... nawet poważne zmiany klimatu nie oznaczają jeszcze zagłady Ziemi. Stwierdzenie Jamesa Martina, że klimat to jeszcze nie wszystko, istotnie zadziwiło publiczność. Co prawda Martin chętnie cytuje wysoce kontrowersyjne teorie klimatologa Jamesa Lovelocka o tym, jak wszystko zmierza ku katastrofie, jednak w środku opowieści o topniejących lodach Grenlandii i ginących Golfsztromach naszkicował wizję renesansu kulturalnego w XXI wieku w supernowoczesnych wielkich miastach na pokrytej zielenią Syberii. Bowiem, jak zaznaczył Martin, zmiany klimatyczne to tylko jeden z trendów i istnieje wiele innych, które będą na niego wpływały. W rzeczywistości przedstawił on hipotezę, że rosnący globalny poziom życia może prowadzić do "ekologicznej zamożności", także przy zmianach klimatycznych. Tego rodzaju rozważania o dobrej i złej przyszłości są czymś, czego całkowicie brakuje w debacie o zmianach klimatycznych. Jest coś podejrzanego w tym, że w debacie społecznej przedstawia się zmiany klimatyczne wyłącznie negatywnie. żadna zmiana, w którąkolwiek stronę, nie jest zazwyczaj wyłącznie zła. Systematycznie przedstawia się jednak tylko minusy, a badanie możliwych stron pozytywnych nie jest popularne. Równocześnie wiele z ukazywanych negatywów to zjawiska bardzo problematyczne. Na przykład nie ma żadnego poparcia dla tezy, że zmiany klimatyczne doprowadzą do wybuchu epidemii lub że choroby tropikalne rozprzestrzenią się na północ — jest to wyłącznie kwestia nędzy i systemu opieki zdrowotnej, nie zaś klimatu. Drugą niezwykłą rzeczą, którą powiedział Martin było to, że istnieje wiele rozmaitych rozwiązań problemu. Martin wskazał, że film Ala Gore'a Niewygodna prawda wypełnia tradycyjna litania zagrożeń, ale jest całkowicie wolny od jakichkolwiek propozycji rozwiązań. Powodem jest to, że większość rozwiązań można przeprowadzić dzisiaj, poprzez decyzje polityczne. Jednym z najprostszych byłaby likwidacja wszystkich subwencji na ropę naftową i samochody — czego nigdy nie zrobią ani USA, ani UE. Pokrycie Grenlandii białym plastikiem, żeby ją ochłodzić, jest prawdopodobnie całkowicie do przeprowadzenia za kilkadziesiąt miliardów dolarów, a i politycznie dość możliwe, ponieważ obszar ten należy w całości do Danii — ale geotechnika jest anatemą dla całego ruchu badaczy klimatu. Dobrym pomysłem, być może realnym, byłoby przekonanie Chin, by zmieniły swój oficjalny cel "samochód dla każdego Chińczyka" na "samochód nie napędzany benzyną dla każdego Chińczyka". Nagle znalazłby się wielki rynek zbytu, dla którego warto rozwijać napęd wodorowy, i wystarczająca motywacja, aby w to inwestować. Wielki problem polega na tym, że debata została zamknięta zbyt wcześnie, że pogodzono się z opinią, iż istnieje tylko jedna naukowo akceptowana linia i tylko jedno rozwiązanie. Często po zakończeniu różnych dyskusji naukowych szuka się jakiegoś zamknięcia, na nowo pisze się historię tak, że prowadzi prostą drogą do zaakceptowanego wniosku. Inne drogi i teorie, które przegrały, stają się kuriozami albo uważa się, że były "w sposób oczywisty błędne od początku". Ale naukowa debata o problemie klimatu nie jest zakończona, jest w najwyższym stopniu ożywiona. Kiedy na wczesnym stadium zaakceptowano, że: "Coś Trzeba Zrobić Szybko!" nauka została upolityczniona. Teraz żąda się całkowitego konsensusu, który ma napędzać działania polityczne (właściwe odpowiedzi otrzymują ponadto nagrody w postaci pieniędzy na kolejne badania, a ich zwolennicy mają większy wpływ na ośrodki naukowe), twierdzi się, że ostateczny wniosek został już osiągnięty — ludzie zaś, którzy kwestionują to i przedstawiają "błędne" wnioski, są wykluczeni. W ten sposób łatwo o złą naukę. Jeśli badacze kontaktują się z rektorem Królewskiej Akademii Technicznej w Sztokholmie i żądają, by wydał zakazał konferencji o klimacie, ponieważ dopuszcza do prezentacji badań, których rezultaty są krytyczne wobec oficjalnej linii, to nie chodzi tu już dłużej o naukę. Fakt, że "Scientific American" krytykował niedawno artykuł redakcyjny w "Wall Street Journal" za to, że nie poparł konsensusu, jest rzucaniem kamieniami w szklarnię. "Scientific American" od wielu dziesięcioleci także jest politycznie tendencyjny w swoich artykułach redakcyjnych. Nic zdrożnego w posiadaniu poglądów, ale nie należy udawać, że propaguje się neutralną naukę. Dwa lata temu "Science" opublikował niewielki esej argumentujący, że naukowy konsensus w kwestii roli człowieka w zmianach klimatycznych jest obecnie całkowity. Esej oparty był na badaniu literatury przedmiotu dokonanym przez nieklimatologa i okazał się całkowicie błędny. Ponieważ jednak dochodził do "słusznego" wniosku, opublikowano go w "Science" bez głębszego namysłu. Za kilka lat, kiedy zaczniemy oceniać badania w sposób bardziej neutralny, wiele z tego, co wypisuje się dzisiaj, wyląduje w kategorii patologii badań. Co oczywiście w najmniejszej mierze nie pomaga w odpowiedzi na właściwe pytanie w kwestii klimatu: w jaki sposób możemy zminimalizować negatywne skutki zmian klimatycznych dla człowieka. Debata o klimacie odznacza się tym, co etycy Nick Bostrom i Toby Ord nazwali "irracjonalnym dążeniem do status quo", psychologicznym oporem wobec zmiany, wyrażającym się w tym, że szuka się racjonalizacji dlaczego nie powinno się niczego robić w sprawie danego problemu. Dla uczciwości trzeba wspomnieć, że wśród tych, którzy nie wierzą, że trzeba zrobić coś w sprawie zmian klimatycznych, znajduje się ogromna liczba ludzi, których charakteryzuje "dążenie do status quo", ale znajdujemy te postawy również, i to w najwyższym stopniu, także wśród tych, którzy uważają odwrotnie, czyli, że "musimy coś zrobić". U nich mianowicie rozwiązania, które oznaczają, że musimy przestać coś robić, są bardziej do zaakceptowania niż rozwiązania, oznaczające, że musimy zacząć coś robić. Jest zadziwiające, jak duża część ruchu ochrony środowiska popiera protokół z Kioto, a równocześnie jest przeciwna energii atomowej. I lepiej tu nie wspominać geotechniki — nagle pojawia się masa argumentów, że nie rozumiemy klimatu wystarczająco dobrze, by mieszać się w te sprawy, podczas gdy chwilę wcześniej padały argumenty, że rozumiemy kwestie klimatu tak dobrze, że musimy mieć Kioto. Przed spotkaniem ONZ w Kioto w 1997 roku dyskutowano o możliwościach inżynieryjnych na globalną skalę, ale jako możliwe rozwiązanie zostały one całkowicie wyeliminowane z dyskusji właśnie ze względu na ten paradoksalny argument. Redukcja emisji gazów pozostała jako jedyne rozwiązanie. Jeśli jednak naprawdę ufamy modelom klimatycznym, powinniśmy przecież podjąć działania przeciwko uprawom pszenicy o niskim albedo i podnieść emisję siarki przez samoloty! Po ataku na World Trade Center zamknięto na pewien czas ruch powietrzny, co doprowadziło do tego, że samoloty nie pozostawiały smug kondensacyjnych. Obniżyło to promieniowanie i ochłodziło atmosferę bardziej niż ktokolwiek przypuszczał, że to możliwe. Wiele krańcowości w modelach klimatycznych nie polega w rzeczywistości na złych naukach przyrodniczych, tylko na złej ekonomii politycznej.Bierze się niesłychanie naiwne wykresy emitowania dwutlenku węgla i nie dokonuje żadnej analizy wzajemnego oddziaływania klimatu i ekonomii. Jest to oczywiście niesłychanie trudne, ale jeśli ktoś rzeczywiście twierdzi, że przedstawia model naukowy, musi się do tego przynajmniej przyznać.W rzeczywistości nigdy nie można oddzielić klimatu, ekonomii, techniki, polityki i kultury.Próba przewidzenia przyszłości, która bierze pod uwagę tylko jeden z tych elementów, musi być błędna i automatycznie tendencyjna. Znalezienie dobrych rozwiązań problemu wymaga znalezienia wzajemnego oddziaływania różnych czynników. Artykuł opublikowany pierwotnie w szwedzkim "Captus Tidning". |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

