| Co z zaludnieniem? |
|
| 20.03.2007. | |
|
United Nations Population Division przewiduje, że liczba żyjących na
świecie ludzi wzrośnie do roku 2050 o 41% do 8,9 miliarda, Podonie jak
zwiększone zakupy urządzeń i samochodów mogą zniwelować oszczędności
energii, uzyskane dzięki poprawie efektywności, ten wzrost liczy ludzi
zagraża efektom postępów w dziedzinie zmniejszenia liczby towarów
konsumowanych przez każdą osobę. Na przykład, nawet jeśli przeciętny Amerykanin będzie w 2050 roku zjadał o 20% mięsa mniej niż w roku 2000, całkowita konsumpcja mięsa w Stanach Zjednoczonych będzie o mniej więcej 5 milionów ton większa, jedynie ze względu na wzrost liczy mieszkańców. Biorąc pod uwagę, że 99% przyrostu liczby ludności będzie dotyczyć krajów rozwijających się, muszą one starannie rozważyć nierozerwalnie związane ze soą cele, jakimi są stabilizacja przyrostu naturalnego i wzrost konsumpcji niezbędnej do rozwoju, świat uprzemysłowiony może pomóc krajom rozwijającym się w ustabilizowaniu liczby ich mieszkańców, wspierając planowanie rodziny, edukację i poprawę sytuacji kobiet. Może też zmniejszyć wpływ rosnącej konsumpcji, pomagając we wprowadzaniu czystszych, bardziej efektywnych technologii. Byłoy jednak błędem myśleć o wzroście liczy ludności jako o wyzwaniu, przed którym stoją tylko kraje biedne. Kiedy skutki jego i wysokich poziomów konsumpcji połączą się, tak jak dzieje się to w Stanach Zjednoczonych, znaczenie poszerzającej się populacji znacznie wzrośnie. Na przykład, choć zaludnienie USA rośnie o około 3 miliony osób rocznie, podczas gdy w Indiach o niemal 16 milionów, nowi Amerykanie w większym stopniu wpływają na środowisko naturalne. Można im przypisać 15,7 min ton dodatkowego węgla emitowanego do atmosfery, Hindusom natomiast jedynie 4,9 min ton. Bogate kraje, w których liczba ludności wzrasta, muszą przyglądać się pilnie swojej konsumpcji oraz polityce rozrodczej. Z konsumpcją mieszają się też inne, rzadziej omawiane trendy demograficzne, często w zaskakujący sposób. Na przykład, w wyniku rosnących dochodów, uranizacji i zmniejszania się liczebności rodzin, licza osó mieszkających pod jednym dachem spadła między rokiem 1970 a 2000 z 5,1 do 4,4 w krajach rozwijających się, a z 3,2 do 2,5 w krajach uprzemysłowionych, podczas gdy ogólna licza gospodarstw domowych wzrosła. Każdy nowy dom wymaga przestrzeni i materiałów. Ponadto oszczędności uzyskiwane dzięki wspólnemu korzystaniu przez większą liczę osób z energii, urządzeń i mebli znikają, gdy w tym samym domu mieszka mniej osób. Zatem jednoosobowe mieszkanie w Stanach Zjednoczonych zużywa o 17% więcej energii na mieszkańca, niż mieszkanie dwuosobowe. A więc w pewnych krajach europejskich i Japonii, w których zaludnienie wzrasta słabo lub wcale, należy przyjrzeć się dynamice mieszkań jako czynnikowi wzrostu konsumpcji |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

