| Parlament Europejski (PE) ogromną większością głosów |
|
| 06.03.2007. | |
|
Biznes czy życie ludzi? Dyskusje w UE na temat zanieczyszczenia powietrza przez duże Źródła spalania Od wielu lat obserwujemy znaczące inwestycje ograniczające zanieczyszczenie powietrza. W warunkach polskich, licząc od początku lat dziewięćdziesiątych, zamknięto 50% zakładów przemysłowych emitujących do atmosfery. Pomimo tego, zanieczyszczenie powietrza nie uległo znaczącej zmianie.
Jak oceniają naukowcy, podstawową przyczyną zanieczyszczenia powietrza jest "niska emisja", powodowana przez
małe Źródła spalania oraz transport. Proszę zauważyć, że te setki milionów (w skali Europy) drobnych Źródeł spalania, są całkowicie poza kontrolą. Trochę wstydu narobiła nam Pani poseł LPR w swoim wystąpieniu (czytaj niżej), oceniając, że koszty czyszczenia powietrza ma ponieść najuboższa warstwa społeczna, pomijając całkowicie aspekty zdrowia tych ludzi. Kometarz: Dariusz Głowacki Komisja Europejska (KE) z niezadowoleniem zauważyła, że poprawki osłabiają proekologiczną wymowę pierwotnej propozycji. Natomiast Polska może mieć trudności nawet z wprowadzeniem tych złagodzonych przepisów. Szacuje się, że rocznie w Unii Europejskiej na choroby spowodowane zanieczyszczeniem powietrza umiera ok. 350 tys. osób. By z tym walczyć, KE zaproponowała w ubiegłym roku dyrektywę zaostrzającą obecne przepisy dotyczące limitów zawartości groŹnych cząsteczek w powietrzu, w tym najbardziej szkodliwych pyłów o wielkości do 2,5 mikronów (PM2,5). Spodziewano się, że dzięki tym nowym restrykcjom nałożonym na przemysł i transport, które emitują szkodliwe tlenki azotu, dwutlenek siarki i amoniak, można by aż o 60 tys. obniżyć liczbę zgonów w ciągu roku i zaoszczędzić w ochronie zdrowia ok. 42 mld euro. Eurodeputowani obniżyli niektóre limity przewidziane w dyrektywie: postanowili na przykład zredukować dopuszczalny poziom koncentracji największych cząstek (PM10) pyłów z proponowanych 40 do 30 mikrogramów na milimetr sześcienny rocznie. Jednocześnie wywołali oburzenie Komisji Europejskiej tym, że dali krajom członkowskim więcej czasu na dostosowanie się do nowych przepisów (ponad proponowany przez KE rok 2010) i dopuścili przekraczanie limitów koncentracji PM10 w poszczególnych miastach albo strefach przemysłowych przez nawet 55 dni w roku (w propozycji KE - 35 dni). "Nie możemy tego zaakceptować, bowiem takie rozwiązanie oznacza, że ludzie najbardziej narażeni na powietrze złej jakości będą cierpieć z powodu wysokiego zanieczyszczenia przez znacznie więcej dni w roku" - oświadczył komisarz UE ds. środowiska Stawros Dimas. Zdziwienie KE jest tym większe, że jej projekt był już w czerwcu wstępnie dyskutowany w gronie państw członkowskich, które zgodziły się z głównymi złożeniami. Organizacje ekologiczne sugerują, że eurodeputowani dali się przekonać potężnym lobby, którym nie w smak nowa legislacja: przemysłowi i firmom zarządzającym wielkimi europejskimi lotniskami. Tymczasem ekolodzy biją na alarm: już normy przewidziane w projekcie dyrektywy były daleko bardziej liberalne od wyznaczonych przez światową Organizację Zdrowia (WHO), czy obowiązujących w USA. KE proponowała maksymalny poziom koncentracji dziennej PM2,5 w wysokości 25 mikrogramów (20 mikrogramów po roku 2010). Tymczasem WHO zaleca maksymalnie 10 mikrogramów, zaś w USA obowiązuje limit 15 mikrogramów. Ostatecznie eurodeputowani i tak uznali we wtorek ustalenie wiążących limitów za "przedwczesne". Zabierając głos w debacie posłanka Urszula Krupa (LPR) powiedziała, że Polski nie stać na spełnienie wymogów nowej dyrektywy. Koszt niezbędnych inwestycji oszacowała na 50 mld złotych. Jej zdaniem nie da się ponieść takich wydatków bez niepożądanych konsekwencji społecznych. "Wzrost kosztów utrzymania w biedniejszych warstwach społecznych mógłby zniweczyć korzyści wynikające z poprawy jakości powietrza poprzez pogorszenie standardów życia wynikającego z niedożywienia, niemożności leczenia, utrzymania higieny i innych czynników środowiskowych warunkujących dobry stan zdrowia" - powiedziała posłanka Krupa. Komisja Europejska przekonuje, że koszt wprowadzenia dyrektywy, który szacuje na 7 mld euro rocznie, jest niczym w porównaniu z konsekwencjami zanieczyszczenia powietrza dla człowieka i środowiska naturalnego. Poprawiony przez eurodeputowanych projekt wróci teraz do dyskusji między krajami członkowskimi; drugie czytanie na forum PE spodziewane jest jesienią albo na początku 2007 roku. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

